Jedwab na złocie

28.02.2020
Jedwab na złocie

Jedwab od wieków jest jednym z najpopularniejszych materiałów na świecie. Dzięki doskonałej konsystencji i doskonałym właściwościom termoregulacyjnym jest importowany do Europy z Dalekiego Wschodu od czasów starożytnego Rzymu. Już wtedy była tak popularna, że ​​w pewnym momencie senat zakazał mężczyznom noszenia jedwabnych tog. Koszty importu jedwabiu były tak wysokie, że znacznie wyczerpały rezerwy złota w imperium i zagroziły gospodarce.

Ten surowiec dał również nazwę najbardziej legendarnemu lądowemu szlakowi handlowemu w historii ludzkości, Jedwabnemu Szlakowi, i prawdopodobnie jest rzeczą oczywistą, że jedwab był jednym z głównych który się po nim poruszał. Sekret produkcji jedwabiu pochodzi z Chin. To starożytne rzemiosło. Znaleziska tej substancji są udokumentowane co najmniej 3000 lat temu, ale być może Chińczycy wiedzieli, jak przetwarzać jedwab jeszcze wcześniej. W końcu jedwab miała zostać odkryta przez żonę mitycznego Żółtego Cesarza Hsi-Ling-Shiha około 3000 lat pne. Ale w czym tkwi sekret? W każdym kraju o jedwabiu mówi się trochę inaczej. Miałem okazję odwiedzić fabryki nie tylko w Chinach, ale także w Wietnamie, Tajlandii, Indiach czy Indonezji, a wszędzie są lokalne warianty i odchylenia. Dlatego w tym artykule preferuję złoty środek i uzupełniam go zdjęciami z Wietnamu i Chin.

Podstawą produkcji jedwabiu jest motyl jedwabnika. Jest hodowany w niewoli, ale są też odmiany żyjące dziko, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Ale zdecydowana większość jedwabiu pochodzi z tzw. kontrolowana hodowla jedwabników. Przez tysiąclecia udomowienia jedwabników motyle Jedwabniki już zdegenerowały się, nie potrafią latać i nie mają nadziei na przetrwanie na wolności. W tej chwili właściwie żyją tylko dla jedwabiu. Ale sam jedwabnik nie produkuje włókna jedwabiu, kluczem są gąsienice.Motyl składa jaja, które odkłada na papierze i z których wykluwają się małe gąsienice.Od najmłodszych lat żywią się wyłącznie liśćmi jedwabnika.Nic więcej do jedzenia Przez wieki uprawy eksperymentowano z innymi pokarmami i owadami, nawet z pająkami, ale nic nie zbliżyło się do pobicia połączenia jedwabnika i morwy. Małe gąsienice przeżyją zatem całe życie na ściółce z liści jedwabników. Przez pierwsze trzy dni jedzą i śpią na przemian, a po trzech dniach już nawet nie śpią i cały czas jedzą. Żyją w ten sposób przez 23 dni i rosną od kilku milimetrów do około 5 centymetrów długości.

Po 23 dniach następuje kluczowy etap całego procesu - przepoczwarzenie. Gąsienice rozpoczynają swoją metamorfozę i zaczynają wydzielać substancję z jamy ustnej, tworząc poczwarkę - czysty jedwab. W tym momencie ważne jest, aby przenieść nici z ich pościeli do konstrukcje, aby nie przepoczwarzały się razem, ale każdy z osobna. Gdyby choć dwa z nich się zaplątały, nie dałoby się z nich rozplątać nici. Gąsienica przepoczwarza się przez dwa dni, po czym następuje kolejny ważny krok – poczwarki muszą zostać zabite, zanim metamorfoza dobiegnie końca, a gąsienica stanie się motylem. Gdyby metamorfoza miała się zakończyć, motyl wyrzeźbiłby dziurę w poczwarce, aby się wydostać i zerwać jedwabną nić. Poczwarki są zatem albo parzone wrzącą wodą, albo parzone, a tym samym zabijane. Tradycyjnie zabijali się nawet po jednej igle na raz. Dopiero po ich śmierci można przystąpić do odwijania z nich jedwabiu.

Z jednego kokonu otrzymujemy od 500 metrów do jednego kilometra jedwabiu. To nie jest ale nitka. Nić jest cienka i trudno ją w ogóle odwinąć. Cały proces odbywa się w gorącej wodzie, w której jedwab mięknie i skleja się. Kokony rozwijają się po kilka na raz i już w tym momencie ich włókna splatają się w nitkę. Jednorazowo rozwijamy od 5 do 30 kokonów w zależności od tego, jak gęstą chcemy mieć nić. Najlepsze nici składają się z pięciu pasm, ale takie widziałem tylko w Chinach. Standardową praktyką jest jednoczesna praca z 20-25 poczwarkami. Cały proces musi być stale monitorowany. Poszczególne kokony nie mają na sobie włókien o tej samej długości, więc są one stale przekazywane i wymieniane. W ten sposób otrzymujemy surową jedwabną nić. Następnie jest myta i nawijana na szpule. Surowy jedwab może mieć tylko dwa kolory - biały lub żółty. Jeśli chcemy innego więc farbujemy nić bezpośrednio, a nie powstałą tkaninę. Wreszcie przychodzą krosna i przędzenie nici w jedwabną tkaninę, podobnie jak inne tekstylia.

Oczywiście pewien odsetek motyli zawsze musi mieć możliwość wyklucia się, aby kontynuować rozmnażanie, ale biorąc pod uwagę, że jeden motyl składa około 500 jaj, wystarczy pozostawić maksymalną 3% żywych gąsienic. Tutaj, w Azji, cała produkcja może być prawie bezodpadowa. Wszystko jest konsumowane – martwe gąsienice mogą trafić do miski i zostać zjedzone, kokony, z których wykluły się motyle, służą jako tampony do masażu, a jeśli przypadkiem dwa jedwabniki splatają się w kokon, ich kokony otwierają się i są wykonane z jedwabnych kołder. Chińczycy używają nawet łajna gąsienicowego – w ramach tradycyjnej medycyny chińskiej mówi się, że doskonale nadaje się do wyrobu wkładów do poduszek i gwarantuje spokojny sen.

Wszystko można skonsumować - w Chinach, Wietnamie i Kambodży jedwabniki smaży się na oleju i zjada, na zdjęciu widzimy je w centrum (zdjęcie z Kambodży)

Ten proces jest fascynujący. Od motyla po tkaninę obejmuje kilka etapów i wiąże się z wieloma pułapkami. Jednak zawsze najbardziej fascynuje mnie jedno pytanie – jak ludzie to wymyślili? Jak można myśleć o rozpakowaniu kokonu zmarłego człowieka Legenda głosi jasno, że królowa Hsi-Ling-Shih siedziała pod drzewem morwy i piła herbatę, gdy nagle do jej filiżanki wpadła chryzantema. Kiedy próbowała wyjąć go z gorącej herbaty, znalazła nitkę, którą zaczęła odwijać i odkryła, że ​​jest to niezwykle przyjemna substancja. Niezależnie od tego, czy ta historia jest prawdziwa, czy nie, uprawa jedwabników i produkcja jedwabiu dowodzą, że ludzka pomysłowość nie zna granic.

Źródło artykułu: https://bubo.sk/blog/hodvab-nad-zlato

Autor artykułu: Samuel Kląč